Przeczytałem gdzieś niedawno coś w tym stylu:
„Powinieneś mieć zabezpieczenie finansowe o wartości równej twojej sześciomiesięcznej płacy, ale warto byłoby zgromadzić środki, które zastąpiłyby ci wypłatę przez cały rok. Jeśli masz jednak małe dzieci lub długi, które będziesz spłacał w przyszłości, zgromadź więcej.”
Niewątpliwie zgadzam się z tą regułą. Wielu ludzi nie ma uzbieranego wystarczającego zabezpieczenia finansowego aby zabezpieczyć siebie i swoją rodzinę na wypadek tragedii, nie tylko finansowej.
Dla mnie, brak takiego zabezpieczenia oznacza brak finansowego rozsądku – przez bycie chciwym czy zbyt rozrzutnym teraz, zwiększasz tylko rozmiary ewentualnych niekorzystnych wydarzeń w przyszłości. Wiem również, że jeżeli ma się dzieci, to wartość zgromadzonych środków powinna być jeszcze większa.
Uważam, że warto mieć ubezpieczenie, które pokryje koszty naszego pogrzebu. Ja osobiście nie chcę zrzucać takiego ciężaru na moich bliskich w przyszłości. Do tego warto co miesiąc odkładać jakąś małą kwotę i powiększać swój tzw. fundusz bezpieczeństwa.
Nawet jeśli mieszkasz sam, warto posiadać taki fundusz aby wyeliminować wszelkie obciążenia na jakie możesz narazić swoją rodzinę w razie jakiegoś wypadku. Polisa, ubezpieczenie na życie jest szczególnie ważna gdy zakładasz rodzinę.
To są taki moje przemyślenia na temat tego, jakie powinno się mieć zabezpieczenie na życie. Może treść posta jest nieco ponura jednak czy warto ryzykować i nie mieć ubezpieczenia?
Wymyśliłem sobie taką regułę:
Liczbę osób twojej rodziny pomnóż przez dwa i dodaj 1. Następnie pomnóż własną pensję netto i otrzymaną liczbę. Wartość jaką otrzymasz powinna być twoim celem.
Co o tym sądzicie?


Witaj, jestem Robert. Na moim blogu znajdziesz informacje o tym, jak zarabiam przez internet. Jeżeli interesuje Cię ta tematyka, to zapraszam do czytania ;)



Akurat nie musi być to konkretna kwota i raczej nie równowartości pensji tylko wydatków- mała rzecz a zmienia różnicę.
Bo zgromadzenie półrocznej pensji z samej pensji przy normalnym wydawaniu, inwestowaniu to zadanie nad wyraz ambitne.
Ale sama idea jak najbardziej słuszna.
Właśnie zastanawiałem się czy umieścić w tym miejscu wydatki czy wypłatę. Wybrałem tą drugą opcję ponieważ uważam, że warto postawić przed sobą trochę bardziej ambitny cel i do niego dążyć:)
Pogrzeb mozna pokryc z zasilku pogrzebowego, z reguly wystarcza na sama uroczystosc i pochowanie, ale na nic wiecej.
Najlepiej byloby miec ubezpieczenie na zycie i/lub od wypadkow. Wtedy mozemy zostawic rodzinie pieniadze na zycie w razie, gdyby cos nam sie stalo. Jest to szczegolnie wazne, gdy ktos zarabia wiecej niz druga polowa i z tego zyje rodzina.
Dla mnie celem jest zebranie osłony finansowej na okre 12 m-cy. Wtedy bedę w miarę czuł się bezpiecznie mając środki na pokrycie 12 m-cnych wydatków. Obecnie jestem w drodze do zgromadzenia.
Strasznie duże te fundusze awaryjne. Równowartość rocznych wydatków? Aż szkoda tyle pieniędzy na koncie oszczędnościowym trzymać ;). Ale jeżeli dopiero taka kwota da Ci spokój, to to dobry cel :).
Ja osobiście dążę do równowartości półrocznych wydatków.
Ja myślę, że każdy powinien sam ustalić jaka kwota pozwoli mu spać spokojnie, jednak ta dolna granica nie powinna być niższa wg mnie niż trzymiesięczne zarobki. Górną niech każdy ustali sobie wg własnych potrzeb :)
Zgadzam się z Ksob – pół roku w zupełności wystarczy… no, chyba, że ktoś po "awarii" planuje roczny urlop od wszystkiego ;-)
Na pewnym etapie kiedy fundusz awaryjny staje się ułamkiem całej kwoty jaką posiadają dywgacje czy mam pieniądze na utrzymanie się na rok czy dwa stają się bez sensu. Bo chyba celem każdego oszczędzającego jest posiadanie takich środków aby nie musieć dalej pracować a spokojnie żyć. I czy to będzie dochód pasywny w postaci prowizji od sprzedaży, rentierstowa wynajem lokali, dywidendy to nie ma znaczenia.
Masz rację Marek. Jednak myślę, że większość czytelników jest jeszcze na takim poziomie finansowym, że jednak ten fundusz bezpieczeństwa stanowi znaczny procent ich kapitału i warto o niego zadbać.
Nie mniej jednak warto dążyć do tego, aby nasz "fundusz awaryjny stał się ułamkiem całej kwoty jaką posiadamy" ;)