Treść dzisiejszego wpisu opiera się na sytuacji w jakiej znalazł się ostatnio mój znajomy. Z tego miejsca pragnę go od razu pozdrowić:)
Jako że to jego opowieść, całość będzie wyglądała jak jego relacja.
Niedaleko mieszkania mojego znajomego otworzyli jakiś czas temu księgarnię. Aby się wypromować, księgarnia wydrukowała 10-procentowe bony rabatowe na zakup książek.
Z racji tego, że akurat książki to jego hobby postanowił kupić sobie kilka. Po południu wybrał się do księgarni. Wyliczył, że przy łącznej cenie za dwie książki zapłaci 51,98zł a z rabatem 46,78zł. Jednak gdy przyszło do płacenia, zaczęły się problemy.
Sprzedawca zeskanował kupony i wyrzucił je do kosza.
-”Razem 49,48zł”, powiedział.
-”Musiał się Pan pomylić”, powiedziałem.
-”Za wszystko wyszło około 52zł minus 10% to niecało 47zł.”
Sprzedawca oznajmił:
-”Kupon obowiązuje tylko na jedną książkę”. Zapytałem czy mogę jeszcze raz zobaczyć kupony. Sprzedawca z niechęcią znalazł ten kupon w koszu i pokazał mi go.
-”Proszę spojrzeć”, powiedziałem.
-”Na kuponie wyraźnie napisane jest, że obowiązuje on na zakup ‘książek’ nie książki”.
-”Ale my tak rozliczamy takie kupony proszę Pana”.
-”Tylko że ja się z tym nie zgadzam”.
Zrezygnowany sprzedawca zadzwonił w końcu po swojego przełożonego. Ja w międzyczasie jeszcze raz przyjrzałem się kuponowi. Okazało się, że było tam również napisane jak sprzedawca ma go rozliczać, czyli coś w stylu: rabat 10% od wielkości transakcji.
Gdy pojawił się wspomniany przełożony, sprzedawca zapytał go: „Kupon obowiązuje na jedną książkę czy również na kilka?”
Przełożony spojrzał na kupon tylko przez sekundę i odparł:
-”Na książki. Ponadto na odwrocie jest instrukcja jak należy go rozliczać”.
Zadziwił mnie ten sprzedawca – ale również ludzie, którzy kupowali książki przed moim znajomym – który błędnie naliczał rabat przez większość dnia. I nikt wcześniej nie upomniał się o część swoich pieniędzy. Jak dużo pieniędzy stracili ludzie tylko dlatego, że bali się zaprotestować?
Wiem, że to tylko 3zł, ale to moje trzy złote.
Osoby które odwiedziły tą stronę znalazły ją szukając:
- jak wypromować księgarnie
- leaving money on the table



Witaj, jestem Robert. Na moim blogu znajdziesz informacje o tym, jak zarabiam przez internet. Jeżeli interesuje Cię ta tematyka, to zapraszam do czytania ;)



Niestety, z podobnymi sytuacjami spotykamy się coraz częściej. Ten przykład pokazuje, że można skutecznie walczyć o swoje, ale czasem jest to kwota niewarta naszego cennego czasu.
No tak, jeżeli się gdzieś spieszymy to faktycznie szkoda zachodu. Natomiast gdy mamy trochę wolnego czasu to myślę, że zawsze warto upominać się o swoje. Bo jak raz czy dwa nie upomnimy się o małe kwoty to późnej będziemy się wstydzili czy bali upomnieć o trochę większe.
Myślę, że to całkiem dobra zasada.