SeoLight

Pisać samemu czy wykorzystać synonimizer?

Grudzień 11 2010 | Kategoria: Mini strona, Pisanie | Autor Robert |

Pisać samemu czy wykorzystać synonimizerJak wiecie od ponad miesiąca buduję moją pierwszą mini stronę.

Na początku mojej przygody z takim sposobem wykorzystania programów partnerskich wszystko wydawało się jednak zupełnie inne.

Myślałem, że wystarczy stworę nową stronę, napiszę trochę tekstów a po miesiącu będę pływał w pieniądzach. No niestety;)

Zawsze jak zabieram się do pracy nad czym nowym to staram się na samym początku sporządzić przybliżony plan działania na kilka następnych dni.

Daje nam to możliwość lepszego i bardziej realnego rozplanowania wszystkich czynności, dzięki czemu unikniemy późniejszych rozczarowań.

Gdy zaczynałem pracę nad moją mini stroną postanowiłem zrobić podobnie. Rozpisałem sobie wszystkie czynności jakie przyszły mi na myśl i uszeregowałem je w odpowiedniej kolejności. Wyglądało to tak:

  1. Wybrać niszę.
  2. Wykupić domenę i hosting.
  3. Zainstalować WordPress’a i potrzebne wtyczki.
  4. Znaleźć odpowiedni layout.
  5. … etc.

Po każdej wykonanej czynności odhaczałem ją na mojej liście rzeczy do zrobienia i czułem prawdziwą satysfakcję. Mimo iż teraz wszystkie te punkty wydaja mi się być błahostkami, wtedy wszystko było nowe i poznawanie tego  sprawiało mi radość. Te powyższe cztery zadania to dokładna kopia tego co mam zapisane w notesie.

I to była najłatwiejsza część pracy, potrzebna do stworzenia i wypromowania mini strony. Po takim technicznym i niezbędnym początku trzeba w końcu zająć się równie niezbędną treścią.

Jakiś czas temu pisałem o 3 rodzajach mini stron. Wybrałem wtedy model w którym moja strona ma mieć charakter mini bloga. Nie wiedziałem czy ten wybór był dobry czy nie ale nie warto była dalej zwlekać. Dzisiaj muszę przyznać, że… dalej nie znam odpowiedzi;)

Jedno co wiem teraz na pewno to fakt, że nie ważne jaki wybierze się rodzaj mini strony, zawsze trzeba włożyć dużo pracy do jej wypromowania a wszystko to opiera się głównie na budowaniu backlinków czyli pisaniu artykułów, w moim przypadku zarówno na bloga jak i do katalogów, i pisaniu, i pisaniu, i pisanie…

Czytając relacje innych bloggerów opisujących swoje dokonania wiedziałem, że nie jest to wykonalne w ciągu tygodnia czy dwóch jednak nigdy tak do końca nie zdawałem sobie sprawy, że tej pracy jest aż tak wiele. Do dzisiaj napisałem założone w pierwszej kolejności 10 unikalnych artykułów na stronę oraz 9 do katalogów. Malutko… Nie chcę się tłumaczyć tym, że studiuję, że nie mam czasu, bo nie o ot chodzi. Na napisanie jednego 400-wyrazowego artykułu czas zawsze się znajdzie.

 

Synonimizer

Dzisiaj jednak chciałem napisać o samym procesie tworzenia takich tekstów, o tym jak ja to robię. Tak więc do rzeczy.

Synonimizer

Ogólnie artykuły, które staram się codzienne pisać można podzielić na dwie grupy: treść na stronę oraz treść dokatalogów. Cały proces przebiega w następujący sposób:

  1. Wyszukuję tematy i pytania związane z ogólną tematyka mini strony
  2. Tworząc nowe wpisy na stronę staram się zarówno odpowiadać na znalezione na różnych stronach czy forach pytania jak i rozwijać znalezione  tematy, ściśle związane z daną dziedziną.
  3. Tworzę teksty do katalogów staram się pisać różne kombinacje opublikowanych wcześniej na mini stronie artykułów. I musze przyznać, że jest to chyba najbardziej monotonny i nużący etap całej pracy.

Przez pewien okres zastanawiałem się, czy pisać samemu wszystkie teksty czy znaleźć (kupić) dobry spinner tekstów. Bardzo kusiło mnie nabycie takiego produktu, zwłaszcza po przeczytaniu postu Pata Flynna, który napisał że generował w ten sposób nawet teksty na Ezine, gdzie moderatorzy są naprawdę wymagający.

Znalazłem darmową w początkowym okresie aplikację JetSubmitter, która działa w podobny sposób do programu, którego używał Pat. Po niecałej godzinie pracy wygenerowałem 100 artykułów bazujących na tylko jednym oryginalnym poście. Pomyślałem sobie – rewelacja!!! Jak się jednak późnij okazało – nie do końca. Pomimo iż teksty dobrze się prezentowały na pierwszy rzut oka, to jednak nie zawsze były one dobrze napisane i zawsze przed opublikowaniem takiego tekstu trzeba było go sprawdzić ręcznie czy nie zawiera jakiś błędów kontekstowych.

JetSubmitter, jak każda  taka aplikacja, tworzy nowe teksty tylko z zaproponowanych przez nas słów. Pomimo iż ma wbudowany moduł podpowiedzi to nie zawsze powinniśmy z niego korzystać gdyż czasami mogą nam wyjść naprawdę dziwne rzeczy;) Jeżeli ktoś dobrze zna angielski to może to być dla niego świetna opcja. Dla mnie osobiście nie bardzo, gdyż każdy taki tekst musiałbym dodatkowo oddać do sprawdzenia.

Ostatecznie wszystkie te artykuły te postanowiłem pisać ręcznie. Nie tylko dla tego, że są one sprawdzane przez moderatorów, którzy mogą odrzucić teksty stworzone za pomocą spinnerów ale również po to, aby jak najszybciej nauczyć się angielskiego i zrezygnować z usług korekty tekstów (oszczędności) a wtedy żaden spinner nie będzie mi straszny ;)

W przyszłości nie ukrywam, że zamierzam korzystać z takiej „pomocy” ale tylko pod warunkiem, że będę pewien co do poprawności tekstu. A swoją drogą taki program przydaje mi się również obecnie do znajdywania synonimów, która bardzo się przydają w pisaniu kolejnych tekstów o tym samym. Jeżeli nie chcesz zapisywać się na listę mailowa aby skorzystać z tego programu, do wyszukiwania synonimów możesz użyć np. Thesarus’a.

No i mały update. Osoby, które śledzą mnie na Facebooku wiedzą już od wczoraj, że moja mini strona co nieco podniosła się w rankingu chociaż Market Samurai potrafi płatać figle w pokazywaniu statystyk. A więc:

  • 16 października - strona pojawiła się w sieci
  • 21 października – 285 pozycja w Google
  • 24 października – 225 pozycja w Google
  • 26 października – 197 pozycja w Google
  • 1 listopad – 147 pozycja w Google
  • 5 listopad – 95 pozycja w Google
  • 10 listopad – 80 pozycja w Google
  • 25 listopad – 74 pozycja w Google
  • 1 grudzień – 92 pozycja w Google
  • 10 grudzień - 33 pozycja w Google.

Tak! Nareszcie przebiłem się do 50!

..

A jakie jest wasze podejście do pisania takich tekstów? Wolicie pisać każdy oddzielnie czy korzystacie ze spinnera? A może znacie jakiś zupełnie inny sposób? Zapraszam wszystkich do podzielenia się informacjami;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Osoby które odwiedziły tą stronę znalazły ją szukając:

  • synonimizer
  • spinner artykuły
  • synonimizator
  • SPINNER
  • spinner tekstu
  • spinner artykułów
  • synonimizer tekstów
  • synonimizer do ściągnięcia
  • teksty do katalogów jak je dobrze napisać
  • tekst spinner

13 Komentarzy do wpisu: "Pisać samemu czy wykorzystać synonimizer?"

  1. Moim zdaniem- pisać samemu. Będzie to w długim horyzoncie czasu korzystniejsze

  2. Marcin pisze:

    Myślę, że bezpieczniej jest pisać samemu. Jak się wprawisz to możesz napisać artykuł nawet w 10 minut, a będzie w pełni unikalny (nawet jeśli podasz te same wskazówki). Przy spinningu musisz odpalić program, przygotować synonimy i potem jeszcze to sprawdzić i pewnie ostatecznie wychodzi podobny czas co przy pisaniu samemu. A przy pisaniu samemu odpada ryzyko, że będzie duplikat no i artykuł będzie bardziej wartościowy.
    Co do pisania artykułów to podstawą są long taile. Zupełnie nie opłaca się pisać artykułu, który nie będzie zoptymalizowany pod long taile, na które możesz trafić do top10.

    • Robert pisze:

      Ostatnio też zastanawiałem się nad long tailami dla mojej mini strony. Wczoraj sprawdziłem kilka w Market Samurai i co się okazało: jest na 14 miejscu w Google. Za jakiś czas powinien jeszcze podskoczyć i zacząć sprowadzać trochę ruchu na stronkę.

    • Kamil pisze:

      Artykuły napisane przez Ciebie w 10 minut z całą pewnością są najwyższej jakości… To się nazywa masówka, a nie pisanie artykułów… Porządny artykuł (nawet pod long tail) powinien mieć minimum 500 wyrazów, nie wiem czy w tyle czasu realne jest napisanie tego..

      • Marcin pisze:

        Jak się wprawisz i umiesz pracować efektywnie to zobaczysz, że spokojnie można w tyle czasu napisać dobry artykuł na 300 wyrazów. O ile znasz się na temacie i się nim interesujesz.
        Nie wiem po co pisać na 500. Nie liczy się długość, ale jakość artykułu. Jak nie masz co pisać to lepiej zamknąć artykuł po 300 wyrazach niż pieprzyć drugi raz to samo. Nie sprawia to żadnej różnicy w mocy linku, a 500-wyrazowy artykuł przeczyta znacznie mniej osób niż 300-wyrazowy, a co za tym idzie mniej kliknie w link w stopce.
        Jeszcze zależy po co piszesz artykuł, bo ja piszę go po to, żeby ściągnąć na stronę bezpośredni ruch. Nie piszę więc słabych artykułów, bo by nikt nie klikał w link w stopce.
        Artykuły, które ściągają na moje strony najwięcej ruchu to te, które akurat są wysoko pod dany long tail. I większość z nich ma 300 lub mniej wyrazów. Nie ma żadnej zasady „im dłuższy artykuł tym więcej ruchu”. Mam dłuższe artykuły na ponad 400 wyrazów i wcale nie ściągają więcej ruchu. Jest różnica między artykułem krótkim a słabym.
        Google nie wynagradza za długość, ale za optymalizację. Więcej ruchu będziesz miał z dwóch zoptymalizowanych krótszych artykułów niż jednego dłuższego.

  3. noname pisze:

    Na ministrone tylko unikalne artykuly, do katalogow piszesz sobie jeden artykul i go spinujesz. Ten oryginalny artykul dajesz do ezine a reszte do pozostalych 10-20 katalogow. Robisz taki proces z 2-3 artykulami i pozniej przechodzisz na inne metody pozyskiwania backlinkow. Pisanie kazdego artykulu osobno to strata czasu i nie daje zbyt wielkich korzysci chyba ze ktos to robi w 10 minut… ale nie wszyscy tak potrafia.

  4. Przemek pisze:

    Ja pisałem sam artykuły na początku kiedy mało czy też nic jeszcze nie zarabiałem, a teraz tylko zlecam – za bardzo cenie sobie swój czas a po drugie dążę do pasywnego dochodu, aby moje strony zarabiały dla mnie i to wcale nie znaczy że musisz włożyć dużo pracy jak mówi dużo ludzi, znajdź ludzi stwórz team i bądź prawdziwym bosem – jeden panopek piszę dla mnie teksty drugi kataloguję trzeci dodaje do katalogów precli i tak dalej zespól pracuje na  ciebie.

    • Robert pisze:

      Hej, Dzięki za komentarz!

      Osobiście również dążę do tego aby z czasem (tj. ja zacznę zarabiać odpowiednią ilość pieniędzy) zlecać większość pracy innym osobom a samemu cieszyć się każdą wolną chwilą. Jednak taj jak sam napisałeś, najpierw muszę zacząć zarabiać więcej aby tak się stało;)

  5. Darek pisze:

    Zgadzam się całkowicie z Przemkiem, Ja też ostatnimi czasy zlecam pisanie artykułów czy całych tekstów do stron (stron, które służą mi do zarabiania) – na zlecenia.przez.net można na prawdę za grosze zamówić wysokiej jakości teksty z gwarancją że nie są to plagiaty (niektórzy działają jako firmy i wystawiają rachunki), mnie takie teksty dość szybko się zwracają. Podobnie z katalogowaniem, też zlecam, ważne aby znaleźć odpowiednie i solidne osoby, które wykonają zlecenie.

Trackbacks/Pingbacks

  1. Tweets that mention Pisać samemy czy używać spinnera tekstów? -- Topsy.com
Przed dodaniem komentarza zapoznaj się z FAQ

Odpowiedz

Recent Comments

  • Przemek: Ja również czekam na info...
  • stefan: Gratulacje! Ja cały czas ...
  • Robert: Jest dokładnie tak jak na...
  • Paweł: zakładam, że Robert robi ...
  • Boski: i mówisz, że kilka tysięc...
  • Robert: Tak wstawiłem ją żeby do ...
  • Daarek: Robercie, widzę reklamy C...