Często rozmawiam ze znajomymi o inwestowaniu.
Niektórzy z nich, podobnie jak ja, pierwsze kroki maja już za sobą, inni są w trakcie podejmowania decyzji, mających ich do tego przybliżyć a jeszcze inni nie przejmują się zbytnio tym co będzie za kilka czy kilkanaście lat.
Ten ostatni sposób myślenia, czy też pogląd na finanse osobiste jest wg. mnie popularny nie tylko w grupie wiekowej do której mogę zaliczyć siebie oraz moich znajomych.
Ludzie, zapytani o powody dla których nie inwestują czy nawet nie oszczędzają, zawsze potrafią znaleźć całą masę przykładów ze swojego życia, w wyniku których „obecnie” inwestować nie mogą.
Oto kilka przykładów:
Wiek 18 – 25 lat
Wiek 25 – 35 lat
Wiek 35 – 45 lat
Wiek 45 – 55 lat
Wiek 55 – 65 lat
Wiek powyżej 65 lat
Teraz już jest za późno. Mieszkamy u mojego syna. To wprawdzie nie jest miłe, ale cóż innego moglibyśmy zrobić? Mamy wprawdzie emeryturę od państwa, ale kto da radę z tego wyżyć? Gdybym tylko zainwestował kiedy miałem pieniądze! Kiedy nie ma się dochodu innego niż emerytura jest już za późno na inwestowanie.
Dlaczego więc tak mało ludzi inwestuje? Wiele osób myśli w kategoriach „jakoś tam będzie”. Bodźców do inwestowania nie daje nam na pewno Państwo. Każdy rząd niszczył polską przedsiębiorczość podatkami; przed wyborami ugrupowania deklarowały likwidację podatku od zysków kapitałowych, po wyborach zapomnieli, co obiecywali. Często zdarza się również, że ludzie oczekują zysków w granicach co najmniej 20% w skali roku a zyski w granicach 5-10% to dla nich strata czasu.
W Polsce inwestowanie kojarzy się głównie z dwoma aspektami: giełdą oraz nieruchomościami. „Na giełdzie nie inwestuję bo się na tym nie zam, a na inwestycje w nieruchomości mnie nie stać”. Jednak tak na prawdę wielu Polaków nie inwestuje, bo się po prostu boi. Boi się giełdy, nieruchomości czy funduszy inwestycyjnych zamiast to wszystko po prostu poznać i czerpać z tego zyski. W Polsce istnieje zaledwie około 300 tysięcy rachunków inwestycyjnych czyli bardzo mało. Oczywiście sporo Polaków inwestuje przez fundusze, więc ta liczba tego nie obejmuje.
Czy nie uważacie, że mamy wielkie szczęście gdyż mamy świadomość i chęci inwestowania już teraz? Podobnie jak wielu czytelników mojego bloga jestem na początku swojej drogi do wolności finansowej a inni są już w trakcie. A może ktoś z czytelników jest już bardzo blisko osiągnięcia, postanowionego przed sobą jakiś czas temu, celu? Czytamy książki, wymieniamy się poglądami i doświadczeniami. Poznajemy cudze błędy, dzięki czemu nie powinniśmy ich powielać. Opisujemy własne poczynania przez co mamy możliwość uzyskania cennych rad. To wszystko daje nam pewien handicap w stosunku do osób, które próbują przez wszystko przejść samym.
Osoby które odwiedziły tą stronę znalazły ją szukając:
- 35 lat i nie moge
- chce w życiu inwestować
- Jak obecnie inwestować?
- jak zaczac prace w wieku 45 lat
- w co obecnie inwestować?
- wiek a inwestowanie
- zainwestowal 10000 teraz ma miliony



Witaj, jestem Robert. Na moim blogu znajdziesz informacje o tym, jak zarabiam przez internet. Jeżeli interesuje Cię ta tematyka, to zapraszam do czytania ;)



to że mało ludzi inwestuje to jest pikuś w porównaniu do tego jak niewielu oszczędza. bo tak realnie rzecz biorąc mając do dyspozycji wolne 50PLN miesięcznie wiele nie poszalejemy po giełdzie czy forexie, a co zyskamy na trafnych zakupach to prawie w całości oddamy w prowizjach. jednak odkładając co miesiąc te 5 dych możemy w ciągu kilkudziesięciu lat uzbierać coś konkretnego. i wystarczy do tego rachunek z oprocentowaniem nieco wyższym niż inflacja.
ale ludziom nawet tego się nie chce. wiem jak to jest bo sam miałem do niedawna takie przekonanie, że jak nie mogę odkładać tysiaka miesięcznie to odkładanie "kilku" stówek nie ma sensu. i efekt jest taki, że teraz zamiast te parę stówek oddaje bankom w kredytach. bo wygodniej jest zjechać z kasą do zera w ciągu kilku dni, a resztę miesiąca spędzić na karcie kredytowej. a potem jest narzekanie, że zarobki za małe, że na nic nie starcza. ale każdy musi mieć tv, każdy musi mieć cyfrowy polsat albo canal+, auto też trzeba mieć i dzieci muszą mieć ubrania od prady chociaż ledwie wyszły z kołyski.
zanim ktoś zacznie inwestować niech się najpierw nauczy oszczędzać a to oznacza wiele pracy nad sobą. ciekawe ilu z posiadaczy tych 300 tys. rachunków maklerskich jedzie na permanentnym minusie i kolejnych kartach kredytowych. bo jestem z stanie się założyć, że całkiem spora część.
Ja znam osobe, ktora ma teraz 33 lata i uwaga: nie skalala sie w swoim zyciu praca na etacie. Tzn. ona pracuje caly czas, ale albo na czarno albo na umowy zlecenie, bo daje sie wykorzystywac. Nie wiem czy mysli o swoim losie na emeryturze, ale chyba pozostaje jej liczyc, ze dobrze wychowa dziecko i ono bedzie ja utrzymywac w przyszlosci.
Sama chęć inwestowania to jeszcze za mało. I tak pozostają miliony wymówek. Moja ulubiona i niestety wciąż aktualna – nie mam na to czasu. Trzeba usiąść, założyć konto, zastanowić się i coś wybrać. I tak inwestowanie pozostaje w sferze planów, i tego co "trzeba by". Za to oszczędzam, więc dobre i tyle. A z inwestowaniem może w końcu coś wystartuje niedługo.
Wydaje mi się że oszczędzanie i inwestowanie powinno być łączone jak pojęcie świadomości finansowej. Przy oszczędzaniu dochodzimy do pewnego punktu gdzie coś musimy zrobić z tymi odłożonymi pieniędzmi i poszukiwanie lepszej lokaty już jest taką namiastką inwestowania.
Zresztą w Polsce słowa inwestować używa się nadmiernie. Zainwestowałem w nowe narty, nowy samochód i o ile nie mówi tego narciarz bądź kierowca zawodowy jest to spełnianie swoich przyjemności (których nie należy demonizować).
Zresztą zakup obligacji skarbowych jest już inwestycją. Czyli od oszczędzania do inwestowania jest naprawdę niedaleka droga
@grapkulec – ja też tak kiedyś miałem, że to co dokładałem co miesiąc po jakimś czasie było wydawane, nawet nie myślałem o inwestowaniu. A co do posiadaczy rachunków inwestycyjnych to zakładam, że co najmniej 80% jest poniżej kreski.
@Richmond – tak to właśnie jest, że ludzie myślą o tym co jest teraz i jak ktoś ma mniej niż 50 lat to nie zastanawia się z czego będzie żył jak przejdzie na emeryturę, bo jak większość życia pracuje się na czarno i ani nie odprowadza się składek ani tym bardziej nie oszczędza (nie mówiąc już o inwestowaniu) to po przejściu na emeryturę może go czekać niemiła niespodzianka
@Marek – ja też w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać co zrobić z tymi pieniędzmi które uzbierałem oszczędzając aby nie straciły na wartości przez inflację. I tak jak piszesz, każdego kto oszczędza w pewnym momencie myszą najść myśli: "co dalej z tym zrobić"
@Mirabelka – ważne że pierwszy krok, czyli oszczędzanie, już wykonałaś. I tak jak pisze Marek, od oszczędzania do inwestowania już niedaleko. Nawet zwykłe konto oszczędnościowe oferujące oprocentowanie powyżej inflacji (czyli obecnie powyżej 3.5%) daje nam pewien zysk. Polecam przedłużoną po raz kolejny do 02.30.2010 lokatę optymalną z Open Finance. (jak ktoś wyliczył optymalna kwota do zainwestowania to 549,12zł przy której oprocentowanie wzrasta z 5,65% do ponad 5,90%)
@Richmond
Praca na czarno lub na umowę zlecenie może przynieść większe korzyści niż praca na etacie i liczenie na państwową emeryturę, przynajmniej ZUS nie okrada nas na składkach. Oczywiście pod warunkiem że odkładamy na emeryturę we własnym zakresie.