Jak kiedyś wspominałem, zamierzam na blogu oprócz wpisów dotyczących oszczędzania czy inwestowania poruszać tematykę samorozwoju.
Od prawie pół roku śledzę wpisy wielu bloggerów polecających różne ciekawe i przydatne książki. Zrobiłem nawet sobie listę „Książek do przeczytania”. Ostatnio uświadomiłem sobie, że nie mam tyle czasu ile chciałbym mieć na czytanie a moja lista nieprzeczytanych pozycji rośnie i rośnie.
Doszedłem do wniosku, że muszę coś z tym zrobić.
Szczęśliwie na mojej półce stała książka Podręcznik szybkiego czytania, której autorem jest Tony Buzan. Mam jeszcze trzy jego pozycje ale o nich napiszę przy okazji innych wpisów.
Wiele razy podchodziłem już do lektury tej książki jednak zawsze kończyło się już po pierwszym rozdziale. Teraz wydaje mi się, że jestem wystarczająco zmotywowany do tego aby zacząć wreszcie szybciej czytać. Dlaczego?
Po przeczytaniu pierwszego rozdziału muszę przyznać, że lekko się załamałem. Jest to rozdział wprowadzający, w którym czeka na nas pierwszy test szybkości czytania. Wyszło mi, że czytam z prędkością ledwie przekraczającą 200 słów na minutę, ze zrozumieniem 87%. Czyli jestem na poziomie liceum. Tylko, że ja studiuję, a u studentów przeciętne tempo czytania wynosi 350-400 sł/min.
A jak czytają najlepsi?
Kamila Kornet miała 16 lat, kiedy tata zapisał ją na kurs do Akademii Szybkiego Czytania. Nauka przyniosła wprost niesamowite efekty, ponieważ z 270 czytanych słów na minutę, licealistka zwiększyła swoją szybkość do 6 tysięcy czytanych słów na minutę z 80% zrozumieniem tekstu. Jej nazwisko zostało zapisane w Księdze Rekordów Guinessa, co jest przywilejem najlepszych, z wynikiem 46 482 słów na minutę. (http://www.studentnews.pl/index.php?typ=arch&artid=393&n=14_0)
Jak dla mnie świetnym osiągnięciem będzie pokonanie bariery 1000 sł/min. Z taką prędkością czytał np.prezydent USA John F. Kennedy.
Postanowiłem, że przeczytam i zastosuję wskazówki zawarte na każdej stronie książki. Pierwsze zadanie to „ćwiczenie percepcji”: na kartce w dwóch kolumnach napisane są liczby, najpierw dwucyfrowe, potem trzy-, cztero-, pięcio- i sześciocyfrowe. Zadanie polega na tym, że zakrywamy liczby kartką.
Następnie odsłaniamy każdy numer z osobna na tak krótką chwilę, jak to tylko możliwe, przeznaczając na jego zobaczenie nie więcej niż ułamek sekundy. Powinien on zostać odkryty i zasłonięty niemalże w tej samej chwili. Liczby zapisujemy obok i sprawdzamy czy dobrze zapamiętaliśmy. Kontynuujemy tą czynność poruszając się w dół kartki.
Ćwiczenie okazuje się z czasem coraz trudniejsze gdy do zapamiętania mamy już liczby pięcio- czy sześciocyfrowe. Jednak im więcej ćwiczymy, tym łatwiejsze okazuje się zapamiętywanie większych liczb.
Na razie zamierzam wykonywać to ćwiczenie trzy razy dziennie, przez trzy kolejne dni od dzisiaj. Możecie mnie sprawdzać na chacie po prawej stronie :) Mój pierwszy cel to 400 sł/min.
Ja już wiem, że muszę poprawić tempo czytania!!!
A Ty, jak szybko czytasz? Czy zadowala Cię poziom na jakim jesteś?
Osoby które odwiedziły tą stronę znalazły ją szukając:
- czas nagli piszę czytanie ze zrozumieniem
- czas nagli piszę czytanie ze zrozumieniem odpowiedzi
- szybkie czytanie książek technicznych
- czytanie
- czytanie fonetyczne jak się pozbyć tego nawyku
- 1000 słów angielskich prezi z darmo
- Jak zaczac szybko czytac
- jak zaczac szybko czytac?
- ksiązka zaczynam czytać
- odpowiedzi do testu czas nagli pisze



Witaj, jestem Robert. Na moim blogu znajdziesz informacje o tym, jak zarabiam przez internet. Jeżeli interesuje Cię ta tematyka, to zapraszam do czytania ;)



Ja czytam szybko i na razi mnie ta szybkość zadowala. Wolałabym za to szybciej pisać:)
Ja jak muszę coś przeczytać szybko (na komputerze) korzystam z programów, które potrafią wyświetlać kolejne wyrazy z zadaną prędkością. Książki papierowe czytam tylko dla przyjemności a to nie muszę robić szybko :).
Więcej o takich programach napisałem kiedyś w poście: http://blog.cioswnos.pl/index.php/2009/04/17/zwieksz-swoja-predkosc-czytania/
Ja tez jestem zadowolona z obecnej predkosci czytania, chociaz moj maz czyta dwa razy szybciej ;)
Odnoszę wrażenie, że coraz częściej pojawiają się w sieci informacje o szybkim czytaniu – zwłaszcza na blogach finansowych i o sukcesie osobistym.
Nie wiem tak naprawdę skąd to się bierze, ponieważ sukces finansowy i osobisty nie tyle pochodzi z ilości przeczytanych książek, co z działania. Co z tego, że przeczytam szybko pięćdziesiąt książek, jeżeli nie zastosuję w praktyce wiedzy w nich zawartej?
Czy nie lepiej przeczytać kilka wyselekcjonowanych poradników i działać? Wtedy tempo czytania przestaje być istotne. Poza tym, czytając szybciej utrudnia się umysłowi generowanie pomysłów, które pojawiają się w trakcie czytania inspirujących pozycji. Nie wyobrażam sobie też czerpania przyjemności z szybkiego czytania choćby takiego Kodu da Vinci…
Biorąc powyższe pod uwagę, a do tego świetną sugestię Pawlosa (sam korzystam), szybkie czytanie to umiejętność, którą uważam za zbędną – ot ktoś wymyślił, że może na tym zarobić, więc wykreowano niszę i przy pomocy zabiegów marketingowych próbuje się wszystkim wmówić jak bardzo jest ona potrzebna.
Hmm, tylko że ja wcale nie napisałem, że szybkie czytanie ma mi pomóc w osiągnięciu sukcesu finansowego:)
Chcę poprawić szybkość czytania głównie dla własnej satysfakcji. Jeżeli uda mi się dojść do poziomu 1000sł/min przy 50% zrozumieniu to nawet dwukrotne przeczytanie danej pozycji zajmie mi 2 razy mniej czasu niż obecnie.
Może faktycznie zapomniałem dodać, że powieści nie koniecznie planują czytać aż tak szybko. Wiadomo, takie książki czyta się dla przyjemności.
Co innego zapoznawanie się z literaturą podczas pisania pracy licencjackiej czy magisterskiej. Myślę, że w tym przypadku szybkość czytania ma jednak znaczenie, gdy musimy przejrzeć około 100 pozycji a czas nagli.
Aha, skoro tak to w porządku… myślałem po prostu, że autor bloga o temacie "Zacząć zarabiać… od oszczędzania do inwestowania" napisze o szybkim czytaniu w kontekście zarabiania i sukcesu osobistego, a nie własnej satysfakcji i korzyści w zdobywaniu edukacji ;-)
Skoro o edukacji mowa, to uważam, że można sobie z powodzeniem poradzić w "tradycyjny" sposób podczas pisania licencjatu i magisterki (cały mój rok i wielu wielu znajomych dało radę).
Oczywiście to tylko moje 2gr. Niczego nie narzucam i nie krytykuję.
Jestem wdzięczny za każde takie 2gr:) Cieszy mnie to, że ktoś czyta moje posty a tym bardziej komentuje.
A co do posta to faktycznie pewna nieścisłość jego tematu z koncepcją bloga wystąpiła jednak po prostu czułem potrzebę napisania paru słów na ten temt. Taki mały off topic.
Mój blog obecnie skupia się głównie na oszczędzaniu. Z czasem, mam nadzieję, będzie coraz więcej o inwestowaniu jednak nie wykluczam, że zdarzy mi się popełnić tego rodzaju posty raz na jakiś czas. Mam nadzieję, że to nie odstraszy czytelników:)
Pozdrawiam
Pawlos – podałeś u siebie na blogu nazwę ciekawej witryny spreeder.com. Bardzo fajny sposób na zwiększenie tempa czytania jednak tylko wtedy, gdy mamy dostęp do komputera, i teksty również czytamy na komputerze. Mimo tego polecam.
Fajna jest to witryna speeder, przy 600 słowach na minutę wysiadam. Tak normalnie to mam około 400 słów na minutę po polsku, a po angielsku to niecałe 300.
Czytam fonetycznie, ale nie przeszkadza mi to za bardzo, chociaż wiem że do szybkiego czytania jest to niezbędne.
Marek – ja właśnie próbuję pozbyć się nawyku fonetycznego czytania. Jednak zauważyłem, że dzięki tej stronie daję radę czytać pojedyncze słowa nawet do 500 sł/min. W tradycyjny sposób jest jednak trochę gorzej:)
Przy 600 słowach to łapie kontekst, i przeważnie te długie słowa, krótkie to mi przelatują.
Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie znacząca zmniejsza się częstotliwość mrugnięć okiem co przy dłuższych tekstach i dłuższym stosowaniu tej strony zbyt dobrze oczom nie wyjdzie.
Faktycznie, po 'takim' dłuższym czytaniu trochę bolą oczy, sam już tego doświadczyłem. Teraz staram się czytać z trochę niższym tempem ale przy dwóch wyświetlanych słowach. Zobaczymy za jakiś miesiąc na jakim poziomie będę.
Teraz pytanie jak to jest z tym szybkim czytaniem jeśli chodzi o teksty techniczne i beleterystykę? Bo o ile faktycznie większa szybkość czytania może być przydatna przy czytaniu tekstów technicznych, to raczej nieczęsto da się ją zastosować, jeżeli oczywiście chcemy coś zrozumieć z czytanego tekstu. Szybkie czytanie tekstów technicznych, z którymi mam do czynienia (elektryka) mija się z celem bo po drodze i tak pojawia się mnóstwo wzorów i trzeba chwili czasu żeby je przetrawić, zrozumieć i ew. zapamiętać. Z kolei czytanie powieści ma mi sprawiać przyjemność, a nie być przyczyną bólu ręki spowodowanego szybkim przewracaniem stron ;)
@Parmenion – Jeżeli chodzi o teksty techniczne to na początku szybkie czytanie może stwarzać problemy z dokładnym zrozumienie jednak jeżeli chodzi o beletrystykę to jak najbardziej polecam. Jest to głównie zasługa tego, że większość ludzi nauczona jest czytać fonetycznie, czyli powtarzać sobie słowa w myślach. Można ten nawyk wyeliminować nie tracąc przy tym odpowiedniego poziomu zrozumienia.
Trzeba pamiętać, że tak jak np mięśnie naszego ciała, oko trzeba najpierw wytrenować. Bo co z tego, że przelecimy wzrokiem kartkę w 5sekund jak nic nie zapamiętamy.
Mogę powiedzieć o sobie, że w ciągu 10 dni z poziomu 200sł/min doszedłem do poziomu 343sł/min ze zrozumieniem ponad 80% i dla mnie taki poziom zrozumienia do czytania "lekkich" książek w zupełności wystarcza. Mnie nakręca fakt, że jeżeli będę czytał szybciej, to będę mógł przeczytać więcej.
Ale żeby dojść do poziomu ok 400 sł/min przy czytaniu książek technicznych potrzeba dużo więcej treningu. Chyba że ma się jakieś szczególne predyspozycje:)
I jak na razie ręka od przewracania kartek nie boli :)
Trochę czasu minęło, ale chciałbym się włączyć do dyskusji. Mianowicie:
Nikt nie powiedział, że szybkie czytanie nie sprawia przyjemności. Sporo osób napisało, że chce czytać "normalnie", bo czytają np. dla przyjemności. Szybkie czytanie, to normalnie szybkie czytanie i też może sprawiać przyjemność.
Inna sprawa, że chodziłem kiedyś na taki kurs i niestety niewiele mi dał. Książkę też mam, aczkolwiek innego autora.
U siebie zauważyłem czytanie w myślach – powtarzanie w myślach tego co przeczytałem. obi tak wiele osób, a to spowalnia czytanie.
I właśnie to powtarzanie w myślach jest jednym z głównych spowalniaczy czytania. Polecam czytanie z jakimś wskaźnikiem, np. długopisem. Dla mnie pomaga eliminować właśnie to bezgłośne powtarzanie oraz cofanie wzroku i bez żadnych ćwiczeń pozwala zwiększyć prędkość czytania średnio o 20%.