SeoLight

Zarabianie na walutach

Maj 24 2010 | Kategoria: Finanse | Autor Robert |
Zarabianie na walutach

Dawno już nie opublikowałem żadnego wpisu. Złożył się na to kilka czynników, a jednym z nich jest awaria mojego laptopa.

Teraz piszę z komputera dziewczyny i nie wiem jak długo zajmie panom z serwisu naprawa mojego. Jedyne czego mi obecnie brakuje w związku z blogiem to plik z Excela, w którym miałem szczegółowo rozpisane moje fundusze.

No nic, muszę stworzyć jakiś arkusz tymczasowy na podstawie wcześniejszych raportów.

Dzisiejszy wpis będzie dotyczył zarabiania na walutach, na które ostatnio zwróciłem trochę więcej uwagi. Będą to ogólne charakterystyki wybranych możliwości zarządzania walutami, gdyż dogłębne analizy wymagałyby oddzielnych postów.

Początek

Gdy mamy już uzbierany pewien kapitał, który nadaje się do dywersyfikacji, pewną jego część może przeznaczyć na waluty. Jednak warto w tym miejscu zastanowić się, czy oczekujemy zysków z posiadania obcych środków płatniczych czy raczej dążymy do zabezpieczenia w inny sposób części zgromadzonego kapitału.

Mimo iż wyrazy zabezpieczenie i waluty stojące tak blisko siebie mogą w obecnych czasach budzić co nieco wątpliwości ja jednak widzę w tym głębszy sens:)

 

Gdzie inwestować

Zastanówmy się najpierw, jak możemy stracić zarobić na walutach.

Pierwsze co mi przychodzi do głowy to rynek Forex. Jest on rynkiem bardzo płynnym, łatwo dostępnym, możemy zarabiać zarówno na wzrostach jak i na spadkach oraz posługiwać się dźwignią, która pozawala zwiększyć nasze straty zyski.

Nie jest to typowe inwestowanie w waluty, które możemy porównać do inwestycji w akcje czyli kupić tanio, sprzedać drogo. Obracamy tu instrumentami finansowymi, którymi są pary walutowe, np. GBP/JPY. Ogólnie mówiąc zarabiamy tutaj jeżeli otwierając długą pozycję wzrośnie kurs danej pary (tj. wzrośnie wartość funta a spadnie jena) a w wypadku pozycji krótkiej, abyśmy zarobili, kurs tej pary powinien spaść.

Przed pierwsza inwestycją warto jednak założyć sobie rachunek demo i przetestować, czy inwestowanie na tym rynku to coś dla nas.

Innym sposobem na zarabianie może być po prostu kupowanie i sprzedawanie danej waluty. Może to zrobić praktycznie każdy. Wystarczy udać się do kantoru, kupić walutę co do której przeczuwamy, że jej wartość wzrośnie i, jeżeli dobrze wybraliśmy, po jakimś czasie inkasujemy zyski. Jednak główną wadą w takim obrocie walutą są dosyć spore prowizje, pobierane przez właścicieli kantorów.

Lepszym rozwiązaniem wydaje się więc zdobywający coraz większą popularność Walutomat. Jest to serwis internetowy, w którym ludzie mogą wymieniać między sobą waluty bez pośrednictwa kantorów czy banków. Jego zaletą jest to, że wymiany dokonujemy po kursie średnim, czyli bez różnicy na kursie kupna i sprzedaży (tzw. spread). W Walutomatu mogą korzystać zarówno osoby prywatne, jak i przedsiębiorstwa zarejestrowane w Polsce. Jedynym warunkiem jest posiadanie kont bankowych w interesujących nas walutach, np. w złotych i euro.

 

Bezpieczeństwo

Najbezpieczniejszym sposobem wydaje się być konto oszczędnościowe w walutach. Znajdziemy je w co najmniej kilku bankach (np. BZWBK, PKO BP) i głównie w funtach, euro i  dolarach. Jego jedyną podstawową zaletą jest ochrona kapitału. Oprocentowanie jest prawdę mówiąc niziutkie więc na zyski powinniśmy liczyć raczej dzięki wzrostowi kursu niż odsetkom.

 

Znasz inne sposoby? Podziel się spostrzeżeniami:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Osoby które odwiedziły tą stronę znalazły ją szukając:

  • jak zarabiać na walutach
  • jak zarobic na walutach
  • zarabianie na walutach
  • jak zarobić na walucie
  • walutomat zarabianie
  • jak zarabiac na walutomacie
  • zarabianie na kantorach
  • czy można zarobić na obrocie walutą
  • jak zarobić 10% na walucie
  • różne waluty

16 Komentarzy do wpisu: "Zarabianie na walutach"

  1. Cashflow88 pisze:

    "plik z Excela" trzymaj kompie na mailu choć raz na pół miesiąca prześlij na nowo i masz z głowy. Ja tak robię i się sprawdza.

  2. Robert pisze:

    Masz rację. Pracę licencjacką mam nawet w trzech różnych miejscach skopiowaną, m.in. ma mailu ale jakoś nie pomyślałem żeby i ten plik wrzucić. Człowiek na przyszłość będzie mądrzejszy:)

  3. Adam W. pisze:

    Ja swoją tabelkę do monitorowania wartości netto prowadzę na Google Docs, polecam :)

  4. Anonymous pisze:

    Bardzo ciekawy wpis, ja sustematycznie dokupuje CHF i EUR, małe kwoty ale powoli się zbiera, czy otwierając pozycję długą trzeba w tym momencie okreslić czas na jaki otwieram?

  5. Robert pisze:

    Adam W. – Hmm, chyba warto wypróbować:)

    Anonimowy – mimo iż zlecenia są podobne do kontraktów to nie musisz określać przedziału czasowego. Musisz mieć tylko odpowiednią wielkość depozytu abyś nie był zmuszony do realizacji zlecenia w niekorzystnej sytuacji.

  6. Paweł Kata pisze:

    Ja proponuję takie sprawy trzymać i edytować przez Google Docs. Są wtedy dostępne z każdego miejsca na świecie, a edytuje się je w przeglądarce. Zawsze też rozwiązaniem jest DropBox – w wersji free ma 2gb pojemności.

  7. Robert pisze:

    Paweł Kata – masz rację i jak napisałem wcześniej, teraz będę mądrzejszy. Co do DropBox'a to jakoś nie mogłem się przekonać do tego wcześniej ale widzę że nie ma wyjścia i przy ważniejszych sprawach warto wykorzystać to narzędzie.

  8. topola pisze:

    Co do walut, to w ostatnich dniach dość mocno interesuję się forexem i sądzę, że to może być fantastyczna sprawa. Oczywiście trzeba rozsądnie zarządzać ryzykiem poprzez stopy, rozmiary pozycji i dobranie pasującego nam interwału.

    FX bardzo przypadł mi do gustu i jeśli na sucho zabawa będzie mi wychodziła to wchodzę na żywca. Kwestia jest taka, że mając mniej niż 5 tysięcy wejście jest raczej samobójstwem.

  9. Robert pisze:

    topola – FOREX właśnie tym się charakteryzuje, że nawet jak masz zamiar otwierać niewielkie pozycje to przez dźwignię na koncie musisz mieć znacznie więcej. Ja wirtualną przygodę z FX zacząłem z grą Rookies i tam próbowałem swoich sił na wirtualnym koncie.

  10. topola pisze:

    Do tej pory zajmowałem się głównie AT spółek z naszego parkietu. Ale powolność ich poruszania się oraz fakt, że praktycznie idziemy jak na sznurku za USA sprawiają, że tego typu analizy bardzo często tracą na skuteczności.

    Z drugiej strony forex daje bardzo wiele okazji inwestycyjnych. Jak nie na M15 to na H1. Ponadto jest nieco bardziej niezależny, przez co rozumiem brak opóźnienia. Tam widać czystą grę popytu i podaży (oczywiście zdaję sobie sprawę z powiązań międzyrynkowych, smart money etc).

  11. Robert pisze:

    powolność ich poruszania – czyli masz skłonności do podejmowania ryzyka, bo dla mnie na razie poruszają się w dogodnym tempie, nie za szybko, nie za wolno:)

    Masz rację, że Forex daje dużo okazji do inwestycji. Jednak czasami ta ich mnogość może prowadzić do niepożądanych skutków, jeżeli ktoś spekuluje w stylu "teraz na pewno się odegram".

  12. Zbyszek - Klub Cashflow Wrocław pisze:

    Pamiętajcie, że gra demo, a prawdziwe pieniądze to dwie różne rzeczy. Mój znajomy, który od dawna gra na foreksie też tak zaczynał – dobrze mu szło na wirtualnych pieniądzach to przerzucił się na prawdziwe. I w ten sposób zaliczył pierwsze duże straty. Każda gra wymaga nauki.

  13. Robert pisze:

    Zbyszek – masz rację, takie gry nie odzwierciedlają dokładnie rzeczywistości ale myślę, że lepsze takie wprowadzenie do tematu niż kartka i ołówek:) I warto pamiętać, że na tak dynamicznym rynku trzeba mieć ograniczone zaufanie do swoich "zdolności", przynajmniej na początku :)

  14. topola pisze:

    @Robert

    Nie chodzi o to, że lubię akcję i cały dzień siedzę z palcem na zleceniu. Miałem na myśli fakt, że pozycja za akcjach musi leżeć kilka dni, żeby zarobić jakieś 10%, co też nie zawsze ma miejsce. A podobna pozycja na FX może zrobić tyle samo % w ciągu godziny. Zatem szybkość ta ma znaczenie dla gry intraday.

    @Zbyszek

    Gran na prawdziwej kasie już od jakiegoś czasu, więc emocje nie są mi obce. Ale chcę trochę popróbować wirtualnie przed wejściem na tak szybki rynek.

  15. Richmond pisze:

    Jak tam idzie Forex?

  16. Robert pisze:

    Richmond – u mnie jeszcze nie idzie:) Na razie szaleję na rachunku demo w XTB i szczerze muszę powiedzieć, że jakoś nie za bardzo mnie to wciągnęło jak do tej pory. Wynik też lekko pod kreską. No ale zobaczymy jeszcze w wakacje bo czerwiec ze względy na sesję, obronę i egzamin na SGH, będzie raczej skromniutki z finansowego punktu widzenia:)

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się z FAQ

Odpowiedz

Recent Comments

  • Przemek: Ja również czekam na info...
  • stefan: Gratulacje! Ja cały czas ...
  • Robert: Jest dokładnie tak jak na...
  • Paweł: zakładam, że Robert robi ...
  • Boski: i mówisz, że kilka tysięc...
  • Robert: Tak wstawiłem ją żeby do ...
  • Daarek: Robercie, widzę reklamy C...